Gdańsk: 11 lat więzienia dla szefa firmy stoczniowej za zabójstwo byłego pracownika
Przed Sądem Okręgowym w Gdańsku został we wtorek ogłoszony wyrok w tej sprawie. Dariusz K. przed wejściem na salę mówił, że śmierć jego byłego pracownika - Gruzina, była przypadkowa. Mężczyzna został doprowadzony do sądu z aresztu, gdzie przebywa od momentu zatrzymania.
We wtorek Sąd Okręgowy w Gdańsku uznał winę oskarżonego i skazał go na 11 lat więzienia. Będzie musiał też zapłacić łącznie 510 tys. zł zadośćuczynienia dla członków najbliższej rodziny zabitego Gruzina oraz ponieść 74 tys. zł kosztów postępowania sądowego.
Prokuratura żądała 15 lat więzienia, a obrońcy - uniewinnienia.
Do zdarzenia doszło 15 kwietnia 2024 r., gdy 37-letni były pracownik przyszedł odebrać zaległą wypłatę na tereny stoczniowe w Gdańsku. Dariusz K. miał manewrować wózkiem widłowym w sposób nieprzypadkowy, przyciskając mężczyznę do konstrukcji hali, co skutkowało jego śmiercią.
Prokuratura oskarżyła Dariusza K. o zabójstwo. Mężczyzna podczas przesłuchania nie przyznał się do winy, sugerując, że śmierć pracownika była wynikiem nieszczęśliwego wypadku, a nie celowego działania.
Sędzia Andrzej Haliński, uzasadniając wyrok powiedział, że dowodów w sprawie było bardzo dużo, w tym dowód o szczególnym znaczeniu - zapis z monitoringu z dwóch ujęć, a także zapis poprzedzający.
- Taki dowód ma szczególnie istotne znacznie dla rozstrzygnięcia sprawy z uwagi na swój obiektywny charakter i na to, że na jego podstawie można ocenić, jak dokładnie przebiegało przedmiotowe zdarzenie - uzasadniał sędzia Haliński. Dodał, że wartość tego dowodu jest o tyle znaczna, że zapis jest dobrej jakości i wiele istotnych szczegółów z niego wynika w sposób jednoznaczny.
Sąd wskazał, że zeznania świadków oraz wyjaśnienia oskarżonego z tego względu podlegały ocenie ich zgodności z zapisem z monitoringu.
- Dowód z tego zapisu był takim fundamentem rozstrzygnięcia w niniejszej sprawie, a wszystkie pozostałe dowody były oceniane z uwzględnieniem tego, co z tego zapisu wynika - mówił sędzia i zaznaczył, że sam przebieg zdarzenia i jego skutki nie budzą większej wątpliwości. Sąd stwierdził, że na zapisie widać, jak doszło do zdarzenia.
Sąd podkreślił, że na zapisie monitoringu widać wcześniejszą jazdę wózkiem przez oskarżonego i wożenie rur. Wynika z niego, że jeździł w linii prostej, a zmiana kierunku nastąpiła podczas najechania wózkiem widłowym na pokrzywdzonego.
W ocenie sądu, K. wycofując wózkiem celowo najechał na pokrzywdzonego.
Wyrok jest nieprawomocny. Po ogłoszeniu orzeczenia sąd przedłużył oskarżonemu areszt o kolejne trzy miesiące i nie zgodził się na kaucję oraz wolnościowe środki zapobiegawcze.(PAP)
kszy/ agz/
Polska, Gdańsk









